Finał procesu w sprawie zabójstwa Jolanty K. Prokuratura żąda dla Tomasza K. dożywocia
Przed Sądem Okręgowym w Gdańsku dobiegł końca proces Tomasza K., oskarżonego o brutalne zabójstwo swojej żony, Jolanty K., do którego doszło 10 stycznia 2024 roku w powiecie kartuskim. W środę sąd wysłuchał mów końcowych stron. Na rozprawie stawił się doprowadzony z aresztu oskarżony, a także rodziny zarówno jego, jak i ofiary.
Upozorowany wypadek w Mezowie
Według ustaleń śledczych tragedia rozpoczęła się w salonie kosmetycznym należącym do Jolanty K. Po kłótni kobieta próbowała połączyć się z numerem alarmowym 112. Wtedy Tomasz K. zaatakował ją młotkiem, zadając jej co najmniej 11 ciosów w głowę, z czego dwa doprowadziły do złamania podstawy czaszki. Następnie sprawca ukrył ciało w bagażniku samochodu i przewiózł je na przejazd kolejowy w Mezowie.
Tam posadził ofiarę na miejscu kierowcy i pozostawił pojazd na torach. Około godziny 20.30 w skodę uderzył pociąg relacji Kartuzy – Gdańsk-Wrzeszcz. Wypadek miał zatuszować zabójstwo.
Prokuratura: zbrodnia była zaplanowana
Prokurator Anna Grzech z Prokuratury Rejonowej w Kartuzach wniosła o karę dożywotniego pozbawienia wolności oraz możliwość ubiegania się o warunkowe zwolnienie dopiero po 40 latach odbywania kary. Podkreśliła, że sprawstwo oskarżonego jest potwierdzone m.in. materiałem DNA oraz nagraniem z monitoringu.
W ocenie prokuratury Tomasz K. działał z wyprzedzeniem i z premedytacją. Miał wcześniej planować zbrodnię, niszczyć samochód żony, a także przygotować spreparowane listy z pogróżkami, które miały zmylić organy ścigania. Zdaniem biegłego psychologa oskarżony prezentuje zaburzenia osobowości typu borderline impulsywnego, a motywem działania była nieumiejętność poradzenia sobie z odejściem żony, która – jak wskazywano – zaczynała układać życie na nowo.
Oskarżyciele posiłkowi: brak skruchy
Pełnomocnik rodziny ofiary, radca prawny Krzysztof Wiechowski, zwrócił uwagę na postawę oskarżonego, który – jego zdaniem – nie okazał autentycznego żalu ani skruchy.
Obrona: zabójstwo nie było planowane
Zupełnie inaczej sytuację ocenia obrońca Tomasza K., mecenas Marcin Lipski. Wniósł o karę niższą niż 25 lat pozbawienia wolności, argumentując, że nie ma dowodów na planowanie zbrodni. Jego zdaniem zamiar zabójstwa mógł powstać dopiero w chwili konfliktu w salonie kosmetycznym.
Adwokat podkreślał również, że jego klient nie był wcześniej karany, wiedział o swoich problemach psychicznych, a w podobnych sprawach dotyczących zabójstw partnerek w ostatnim czasie sąd w Gdańsku wymierzał kary nieprzekraczające 25 lat.
Ostatnie słowa oskarżonego
Tomasz K. w końcowym słowie przeprosił wszystkich i stwierdził, że „nie ma godziny, żeby nie żałował zbrodni”.
Zarzuty i termin wyroku
Oskarżony odpowiada przed sądem za zabójstwo żony, sprowadzenie bezpośredniego niebezpieczeństwa katastrofy w ruchu lądowym oraz zniszczenie mienia. Według prokuratury jego motywem był rozpad małżeństwa i poczucie odrzucenia.
Wyrok w tej głośnej sprawie ma zostać ogłoszony 8 grudnia.
Źródło: Radio Gdańsk, PAP, Fot: KPP Kartuzy, Oprac. Paulina Stenka

