Region. Toyota wpadła pod lód. Dwaj pijani mężczyźni jeździli po zamarzniętym rozlewisku
Do niebezpiecznego i skrajnie nieodpowiedzialnego zdarzenia doszło wczoraj około godziny 10.20 w miejscowości Szczerbięcin. Dwóch mężczyzn poruszało się samochodem marki Toyota po zamarzniętym rozlewisku, ignorując oczywiste zagrożenie.
W pewnym momencie lód nie wytrzymał ciężaru pojazdu. Doszło do jego załamania, a samochód zanurzył się w wodzie aż do wysokości dachu. Sytuacja była niezwykle groźna i mogła zakończyć się tragedią.
Mężczyźni wydostali się o własnych siłach
Autem podróżowali mężczyźni w wieku 24 i 27 lat. Na szczęście obaj zdołali samodzielnie opuścić pojazd jeszcze przed całkowitym zatonięciem samochodu.
Na miejsce natychmiast skierowano policyjną grupę zdarzeniową, która przeprowadziła czynności procesowe oraz oględziny pojazdu. Po ich zakończeniu samochód został zabezpieczony procesowo.
Kto prowadził? Początkowo nikt się nie przyznawał
Początkowo żaden z mężczyzn nie chciał przyznać się do kierowania pojazdem. Dopiero w toku dalszych czynności 24-latek oświadczył, że to on prowadził Toyotę w chwili zdarzenia.
Od obu mężczyzn pobrano krew do badań, aby jednoznacznie określić ich stan trzeźwości w momencie jazdy.
Wyniki badania alkomatem
Wstępne badanie wykazało, że:
-
24-latek miał blisko promil alkoholu w organizmie,
-
27-latek miał ponad promil alkoholu.
Obaj mężczyźni zostali zatrzymani do dalszych czynności, a o zdarzeniu powiadomiono prokuratora, który zdecyduje o dalszym toku postępowania i ewentualnych zarzutach.
Policja apeluje o rozsądek
Służby po raz kolejny przypominają, że zamarznięte zbiorniki wodne nigdy nie są bezpieczne – ani dla pieszych, ani tym bardziej dla pojazdów.
Chwila brawury, lekkomyślność i alkohol w połączeniu z ignorowaniem zagrożeń mogą doprowadzić do tragedii, której skutki bywają nieodwracalne. W tym przypadku skończyło się na ogromnym szczęściu – ale następnym razem finał może być znacznie bardziej dramatyczny.
Źródło: KPP Tczew, Fot. PSP Tczew, Oprac. Paulina Stenka



