Lokalne władze dementują pogłoski o miejscu dla migrantów. Tymczasem kryzys na granicy trwa, a petycja K. Kałużnej…

…zebrała już ponad 550 podpisów. Na jej autorkę zaś wylała się fala krytyki, m. in. że “sieje dezinformację”, mimo tego, że Klaudia Kałużna wielokrotnie podkreślała, że ma ona jedynie charakter prewencyjny.

Zarówno kartuski samorząd, jak również władze powiatu i województwa dementują pogłoski o potencjalnym powstaniu w pobliżu Kartuz miejsc, w których “ulokowane” miałby zostać duże grupy migrantów. Nie zmienia to jednak faktu, że sama petycja online uruchomiona przez Klaudię Kałużną, byłą kartuską radną, o której pisaliśmy kilka dni temu, zebrała już ponad 550 podpisów.

Faktem jest również to, że ogólnopolskie media aż huczą o kryzysie migracyjnym na polskiej granicy. Na problem zwracają uwagę takie portale, jak np. PolsatNews.pl czy Wirtualna Polska. Ponadto sporo o sytuacji mówią też komentarze naszych czytelników, zamieszczone na Facebooku. Internauci zwracają uwagę m. in. na to, że obcokrajowców nieznanego pochodzenia w pow. kartuskim jest znacznie więcej.

-Budując się w miejscowości Kobysewo-Grzybno, zauważyliśmy dużo obcokrajowców, najpewniej imigranci, nie chce nikogo obrażać, ale chociażby posiadali oni inną karnację, byli z plecakami i mapami, nie wyglądali jak turyści, którzy wędrują od Kobysewa w stronę lasu – pisze jedna z czytelniczek. – Sprawa została zgłoszona do straży granicznej.

Klaudia Kałużna podkreśla, że petycja to jedynie krok, aby zwrócić się do kartuskich radnych, radnych powiatowych oraz wojewódzkich o podjęcie uchwał intencyjnych, jasno wyrażających sprzeciw mieszkańców wobec takich planów w ewentualnej przyszłości.

-Pamiętajmy, że te wszystkie pisma od burmistrza, starosty czy wojewody są ważne, ale one obowiązują na dziś. A co będzie za pół roku, kiedy polityka się zmieni, kiedy zacznie obowiązywać pakt migracyjny? Tego nikt nam nie zagwarantuje – uważa K. Kałużna. – Dlatego właśnie ta petycja ma znaczenie – jest załącznikiem do wniosku o podjęcie uchwały, która może realnie zabezpieczyć nas na przyszłość. Nie tylko na teraz, ale na jutro, na za rok i za 10 lat. Bo słowa polityków to jedno, a uchwała, która jasno określa stanowisko mieszkańców – to zupełnie co innego. To nie jest żadna histeria, to odpowiedzialność za naszą lokalną społeczność.

Petycję Klaudii Kałużnej znaleźć można TUTAJ.

Czy autorka petycji, mimo jasnego stanowiska władz, ma chociaż trochę racji? Jakie jest Wasze zdanie w tej sprawie? Dajcie znać w komentarzach!

2 thoughts on “Lokalne władze dementują pogłoski o miejscu dla migrantów. Tymczasem kryzys na granicy trwa, a petycja K. Kałużnej…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Close