W pobliżu Kartuz “ulokowana” zostanie duża grupa imigrantów?! Sprawę bada m. in. Klaudia Kałużna

“Nie chcemy bać się o życie własne i naszych dzieci. Obawiamy się, że niekontrolowane ulokowanie osób z zagranicy, których nie da się dokładnie zidentyfikować, może prowadzić do sytuacji zagrożenia…” – alarmuje Klaudia Kałużna, mieszkanka Dzierżążna, która podejrzewa, że w pobliżu Kartuz uruchomiona zostanie placówka, w której “ulokowani” zostaną imigranci nieznanego pochodzenia. Twierdzi, że sygnałów w tej sprawie jest sporo, jednocześnie nadal brakuje dowodów. Mimo to wspólnie z mieszkańcami postanowiła działać i przygotowała specjalną petycję.

Klaudia Kałużna, była radna gminy Kartuzy, po ponadrocznej “emeryturze”, wraca na łamy lokalnych mediów. Jak podkreśla, nie ma to związku z chęcią powrotu do samorządu w kolejnych wyborach, a jedynie troską o dobro mieszkańców. Uważa bowiem, że w przedmiotowej sprawie kartuska Rada Miejska “nic dotąd nie zrobiła”. O co chodzi?

-W ostatnich miesiącach, od lutego br. w naszej lokalnej społeczności, w tym w sołectwach Mezowo, Dzierżążno i sąsiednich miejscowościach, coraz częściej pojawiają się sygnały dotyczące potencjalnego utworzenia placówek opiekuńczo-medycznych, punktów czasowego zakwaterowania lub zastępczych miejsc szpitalnych dla osób nieposiadających obywatelstwa polskiego mówi K. Kałużna. – Jako mieszkańcy jesteśmy głęboko zaniepokojeni tym, że do naszych miejscowości mogłyby trafić osoby anonimowe, o nieznanym pochodzeniu, bez wiedzy o ich przeszłości, tożsamości czy doświadczeniach życiowych. Nie mamy żadnej gwarancji, kto tak naprawdę miałby zostać tu ulokowany. To budzi nasz sprzeciw, niepokój i poczucie zagrożenia.

Była kartuska radna zwraca uwagę, że tereny pobliskich gmin i sołectw to miejsca pozbawione odpowiedniej infrastruktury bezpieczeństwa. Jak twierdzi, brakuje oświetlenia ulicznego, monitoringu, widocznych patroli policji, a znaczna część to lasy, łąki i niezamieszkałe obszary, czyli przestrzenie, w których ryzyko popełnienia przestępstwa lub napaści rośnie w sposób oczywisty.

-W świetle tragicznego zdarzenia, do jakiego doszło niedawno w Toruniu, mieście z rozbudowanym monitoringiem i obecnością służb, nie możemy pozostać bierni – alarmuje K. Kałużna. – Nie chcemy żyć w strachu. Nie chcemy bać się o życie własne i naszych dzieci. Obawiamy się, że niekontrolowane ulokowanie osób z zagranicy, których nie da się dokładnie zidentyfikować, może prowadzić do sytuacji zagrożenia, jakich już jesteśmy świadkami w innych rejonach kraju.

W związku z tym była radna Kartuz skierowała zapytania publiczne do wojewody pomorskiej, marszałka województwa, starosty kartuskiego oraz burmistrza Kartuz – prosząc o jawne stanowisko i informację, czy jakiekolwiek działania w tym zakresie są prowadzone. Wraz z mieszkańcami przygotowała również petycję sprzeciwiającą się lokowaniu tego typu punktów w lokalnych gminach. Znaleźć ją można TUTAJ.

-Planujemy wystąpienie do Rady Sejmiku Województwa Pomorskiego z wnioskiem o przyjęcie uchwały intencyjnej, która zabezpieczy nasze miejscowości przed podobnymi decyzjami w przyszłości – kontynuuje K. Kałużna. – Ta inicjatywa nie ma na celu szerzenia nienawiści ani podziałów. Jest wyrazem naszej troski o realne bezpieczeństwo lokalnej społeczności, rodzin i dzieci. Apeluję do mieszkańców, abyśmy w tej sprawie wystąpili ponad podziałami – spokojnie, ale stanowczo. Nie mamy wpływu na decyzje władz centralnych, ale mamy prawo wymagać, by nikt nie decydował o naszym otoczeniu za naszymi plecami.

Sprawę skomentował również sportowiec z Kartuz Patryk Zaborowski, z którym wczoraj nagraliśmy wywiad w ramach cyklu “Brodacz Pyta”. Rozmowę będzie można obejrzeć już za kilka dni. Klaudia Kałużna przesłała do naszej redakcji również pisma, które skierowała w tej sprawie do wojewody pomorskiej, a także Danuty Rek, pochodzącej z Kartuz. Publikujemy je poniżej.

do Pani Rek Danuty

wojewoda pomorski pismo II

Wojewoda pomorski

Do sprawy będziemy wracać.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Close